Komórki macierzyste pozyskiwane
z tkanki tłuszczowej.
Dr Mark Berman w Polsce.

Komórki macierzyste „płynna magia”

rozmowa z dr. n. med. Markiem Bermanem, chirurgiem plastycznym Beverly Hills, Rancho Mirage, Kalifornia (USA)

DERMATOLOGIA ESTETYCZNA
vol. 19/nr 6/2017

Komórki macierzyste znajdują zastosowanie w wielu różnych dziedzinach medycyny, takich jak ortopedia, kardiologia itp. Nazwał je pan nawet „płynną magią”. Jednak dziś chciałabym zapytać o ich miejsce w proce- durach estetycznych.

Estetyczna chirurgia i dermatologia tak naprawdę mają swoje początki w przeszczepach tłuszczu. Zanim dermatolodzy sięgnęli po wypełniacze, jak preparaty kwasu hialuronowego, zaczynali od lipotransferów. Na rynku jest dostępnych wiele różnych wypełniaczy, ale teraz powraca się do tkanki tłuszczowej. Większość dermatologów i chirurgów plastycznych potrafi wykonać liposukcję – a zabieg z użyciem komórek macierzystych w zasadzie polega na wykorzystaniu takich samych umiejętności.

Jest prosty i zajmuje mniej niż dwie godziny. Najpierw wykonuje się miniliposukcję w znieczuleniu miejcowym (ale nie tumescencyjnym). Przy użyciu systemu urządzeń do przeszczepu tłuszczu możliwe jest zebranie go i przetworzenie na frakcję zrębu naczyniowego (SVF) bogatą w mezenchymalne komórki macierzyste. Z dwóch łyżek tłuszczu można uzyskać od dziesięciu do trzydziestu milionów komórek macierzystych.

Jako że komórki tłuszczowe (z komórkami macierzystymi) przeżywają około siedmiu do dziesięciu lat, po podaniu mogą dawać bardziej naturalne i długotrwałe efekty. Pacjenci chcą wyglądać tak jak kiedyś, zwykle nie zależy im na tym, aby wyglądać jak ktoś inny ani żeby było widać, że przeszli operację. Większość zabiegów dotyczących starzenia się twarzy jest zaplanowana tak, aby podnosić i podciągać tkanki. Objętość powinno się zatem przywracać poprzez dodanie brakujące- go tłuszczu, który – ze względu na obecność komórek macierzystych – może również poprawić elastyczność skóry.

Oczywiście wielu lekarzy wykonujących takie zabiegi wypełniające nie robi tego zbyt artystycznie, w związku z czym wolą używać wypełniaczy, ponieważ jeśli podadzą za dużo preparatu, mogą to naprawić za pomocą hialuronidazy. Jednak tkanka tłuszczowa potrafi wiele wybaczyć. Bardzo trudno uzyskać złe efekty – chyba że ma się naprawdę fatalną technikę. Zatem to jedynie kwestia nauczenia się procedury i artystycznego „rzeźbienia” od wewnątrz. Gdy zaczynasz używać wypełniaczy lub wykonujesz przeszczep tłuszczu, tak naprawdę rzeźbisz, w bardziej artystyczny sposób.

Czy zabiegi z użyciem komórek macierzystych można uznać za bezpieczne?

Kiedy zaczęliśmy używać komórek macierzystych w 2010 roku, niektórzy sugerowali, że to może nie być bezpieczne. W naszym pierwszym badaniu wykonanym na grupie ponad tysiąca pięciuset osób uczyniliśmy więc bezpieczeństwo aspektem dla nas najistotniejszym. Wykazaliśmy, że nie występują żadne poważne działania uboczne, poza łagodnym dyskomfortem podczas liposukcji lub rzadko infekcją rany w miejscu jej wykonania. W przeszczepie autologicznym komórki macierzyste mają takie samo DNA jak dawca – więc nie mogą być odrzucone.

Inną kwestią jest zatwierdzenie procedury przez FDA (Food and Drug Administration, Amerykańską Agencję Żywności i Leków – przyp. red.). FDA zatwierdza jedynie leki i urządzenia, nie zabiegi chirurgiczne. Mimo to staramy się, aby nasz system został oceniony przez tę instytucję.

Uważam, że obecnie podlegamy dużej presji, aby wykonywać takie procedury, które są bezpieczne i nie przysparzają lekarzowi kłopotów. Gdybym to ja był pacjentem, chciałbym, żeby mój lekarz pomachał nade mną magiczną różdżką. Chciałbym, żeby zabieg był całkowicie nieinwazyjny, nie wiązał się z żadnym wykluczeniem z normalnego funkcjonowania i żeby był za darmo. To oczywiście niemożliwe, ale takie właśnie są oczekiwania: mieć zabieg wykonany natychmiast i po prostu wyglądać lepiej. Rzeczywistość wygląda tak, że dermatolodzy są bardzo dobrzy w promowaniu wypełniaczy. Rozumiem to, ale takie podejście nie jest dla mnie naukowe.

Jednak dziś obserwujemy, jak już mówiłem, że coraz więcej osób używa komórek macierzystych. Jakieś pięć, sześć lat temu miałem wykład w Chinach, gdzie nikt jeszcze nie wykonywał wtedy przeszczepów tłuszczu. Teraz znam dobrze przeszkolonych chirurgów plastycznych, którzy przeprowadzają cztery, pięć takich zabiegów każdego dnia. To tylko kwestia czucia się pewnie w tym zabiegu.

Bazując na pańskich doświadczeniach, jakie prak- tyczne wskazówki przekazałby pan lekarzom, którzy zaczynają używać komórek macierzystych? Jak powinni wybierać urządzenia i na co zwracać uwagę?

W 2008 roku zacząłem używać systemu Lipokit do przeszczepów tłuszczu. Potem nauczyliśmy się, jak modyfikować system, aby przekształcać tłuszcz na SVF w celu uwolnienia komórek macierzystych do wielu różnych zastosowań terapeutycznych. W końcu opracowaliśmy zmodyfikowaną wersję oryginalnego sprzętu i teraz nasz system określamy mianem CSN (Cell Surgical Network – przyp. red.) Time Machine. Nadal obserwujemy inne technologie i próbujemy tych, które mają być lepsze lub mogą być obiecujące. Prawdę mówiąc, musimy dopiero znaleźć lepszy system. Istnieją takie, które są opisywane jako mniej kosztowne, jeśli wziąć pod uwagę elementy jednorazowego użytku, ale gwarantujemy ich wartość i wiarygodność jako członek sieci CSN. Aktualnie przyglądamy się innym innowacyjnym technologiom i stale pracujemy z naszym zespołem nad znalezieniem udoskonaleń w technice przetwarzania.

Lekarz powinien zakupić sprzęt od firmy, która mu najbardziej odpowiada – i odpowiedzieć sobie na pytania: czy chce pracować samodzielnie, czy być częścią sieci? Czy chce dołączyć do CSN i zostać objęty ubezpieczeniem na wypadek błędu lekarskiego w każdym przypadku, przy którym pracuje, czy może ubezpieczyć się sam i dołączyć do innego programu? Czy chce uczestniczyć w rozwoju badań zatwierdzonych przez IRB (Istituto di Ricerche Biotecnologiche – przyp. red.) i dodawać je do ogromnej bazy danych z możliwością publikacji, które poprowadzą cały ten „przemysł” naprzód? Czy woli inne techniki, ze względu na jakieś swoje szczególne przygotowanie? Czy chce zdecydować się na system, przy użyciu którego można poddać zabiegowi kilku pacjentów w ciągu jednej godziny, a komórki są przetwarzane w tym samym czasie, czy system, który pozwala na wykonanie w danym czasie zabiegu u jednej osoby? Należy podjąć kilka decyzji i większość lekarzy potrzebuje trochę czasu i przekonania się, co jest dla nich właściwe.

Czy istnieje w dostępnej literaturze znany panu przypadek nietypowego, poważnego powikłania po zabiegu estetycznym z użyciem komórek macierzystych?

Wśród przypadków estetycznych najbardziej znaczące powikłania są zazwyczaj związane z infekcją. To rzadkie, ale może wystąpić. Najczęściej zdarza się, kiedy pacjent ma bakteriemię spowodowaną infekcją zęba lub przyzębia. Lekarz wywołuje niewielki uraz z krwawieniem wokół miejsca przeszczepu tłuszczu i oczywiście bakterie mogą się rozsiać wokół tych przeszczepów, skutkując infekcją. Niezmiernie ważne jest, aby przed wykonaniem zabiegu upewnić się, że pacjent zadbał o wszelkie problemy z uzębieniem. Innym ryzykiem w przypadku zabiegów estetycznych jest słaby efekt artystyczny. Używanie tłuszczu bez powodowania nadkorekcji powinno pozwolić uniknąć tego problemu, jako że łatwiej jest dodać więcej w późniejszym czasie, niż próbować usunąć nadmiar.

Mówimy tu o estetyce, a czy skuteczne może być uży- wanie komórek macierzystych do leczenia chorób skóry?

Dermatolodzy używają laserów, niektórzy wykonują zabiegi z zastosowaniem radiofrekwencji. Wszystkie te procedury mogą spowodować uszkodzenie skóry i tkanek podskórnych, a wtedy naprawdę potrzebne są tkanka tłuszczowa i komórki macierzyste, aby przywrócić integralność skóry. Po przeszczepach tłuszczu obserwowaliśmy, jak w skórze rzeczywiście zwiększa się liczba włókien kolagenu i elastyny. Oznacza to więc, że komórki macierzyste dostają się do uszkodzonych włókien białek i pomagają odmłodzić skórę. Myślę, że w leczeniu chorób skóry jak na przykład liszaj twardzinowy, jest doskonałe miejsce dla komórek macierzystych. W przypadku skóry starzejącej się, z uszkodzeniami słonecznymi obserwowanie, czy komórkowa terapia odnawiająca in vivo pozwoli poprawić jakość skóry, będzie naprawdę interesujące. Można to w prosty sposób sprawdzić, wprowadzając komórki macierzyste do skóry jednej dłoni i porównując ją z drugą. Kiedy przeprowadzam przeszczep tłuszczu, skóra za- zwyczaj wygląda po nim dużo lepiej. I nawet wiele razy, kiedy wykonuję taki zabieg na twarzy, a po trzech, czterech miesiącach wydaje mi się, że poniosłem porażkę, bo nie pozostało wystarczająco dużo tłuszczu, pacjenci wracają do mnie i mówią, że ich skóra wygląda znacznie lepiej. Naprawdę widzą różnicę. Czasem następuje zatem poprawa, której istotą być może nie zawsze jest dodanie objętości.

W wykorzystywaniu komórek macierzystych świetne jest to, że potrafimy je przechowywać. Czy może pan opowiedzieć, jak to działa?

Cała idea polega na kriobankingu. Można zamrozić swoje komórki w płynnym azocie, w temperaturze minus stu dziewięćdziesięciu stopni Celsjusza, i zostają tak na zawsze. Zamiast poddawać pacjenta liposukcji za każdym razem, wysyłamy więc próbki komórek macierzystych do naszych laboratoriów, gdzie można je zakonserwować przy użyciu zimna, a także wyhodować ogromną liczbę komórek do późniejszego użytku. Nazywamy to uprzemysłowioną medycyną personalizowaną (ang. Industrialized Personalized Medicine – IPM). Teoretycznie powinniśmy zgromadzić ogromny zapas DNA i móc użyć go w nagłym wypadku. Jest mnóstwo oczywistych sytuacji, w których da się je wykorzystać. Mogą odwrócić skutki wielu różnych urazów, nie tylko dermatologicznych, lecz także ortopedycznych, dotyczących mózgu, serca i wielu innych.

Czy są w toku jakieś nowe obiecujące badania dotyczące komórek macierzystych, które szczególnie pana interesują?

Szczerze mówiąc, istnieją tysiące badań. (...) Nastała nowa era medycyny. Dziś możemy utrzymać nasze ciała w zdrowiu nie tylko za pomocą diety, ćwiczeń i leków. Możemy także zastępować uszkodzone lub umierające komórki komórkami pochodzącymi z naszego własnego tłuszczu, mającymi potencjał przekształcania się w każdy inny rodzaj tkanki.

Następnym krokiem będzie zatem przeprowadzenie badań na osobach z pewnymi chorobami, na przykład kardiologicznymi, neurologicznymi bądź autoimmunologicznymi, i wyleczenie ich. A wreszcie zbadanie ludzi, którzy są zdrowi, i po prostu obserwowanie, na ile można ten stan przedłużyć. Następnie sklasyfikowanie według wieku: trzydzieści, trzydzieści pięć, czterdzieści, sześćdziesiąt, siedemdziesiąt lat itd., i sprawdzanie, jakich dawek potrzeba w danym czasie, aby przetrwać, żyć dłużej i pozostać w zdrowiu. Mamy wiele do zrobienia.

Dziękuję za rozmowę.

rozmawiała: Magdalena Lalak
DERMATOLOGIA ESTETYCZNA

SHARE IT   Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn